Ocena Powstania Warszawskiego

Dodał: Ania
Data dodania: 19 października 2005
Średnia ocen: 4,8
Oceń: (dno)  0     1     2     3     4     5     6  (super)

» Skomentuj prace
» Zgłoś naruszenie regulaminu / plagiat
Plan:

1. Plan „Burza"
2. Wstęp - powstanie warszawskie
3. Ocena powstania warszawskiego
4. Podsumowanie i ocena pracy
5. Moja ocena

1. Plan „Burza"

Druga wojna światowa miała skończyć się zupełnie inaczej niż wojna pierwsza: armia niemiecka nie ulegała rozkładowi, Sowieci parli w przód niczym potężny walec, na żadną stagnację frontu wschodniego na określonej rubieży się nie zanosiło. Sytuacja najwyraźniej nie sprzyjała planowanemu przez AK końcowemu powstaniu. Tym niemniej Polacy wierni legendarnemu rządowi RP nie chcieli biernie patrzeć na przejmowanie władzy przez przedstawicieli PKWN., Aby temu przeciwdziałać, AK poczęła realizować plan „Burza". Zgodnie z nim oddziały AK miały wykorzystywać lukę, jaka na froncie często się pojawia między atakującymi a wycofującymi się wojskami, wypierać Niemców i opanowywać poszczególne miejscowości jeszcze przed nadejściem Armii Czerwonej. Na wyzwolonym terenie winni się ujawniać zakonspirowani dotąd przedstawiciele Delegatury.

W wielu miejscowościach natychmiast po odejściu Niemców w ratuszu rozpoczynał urzędowanie mianowany przez Delegaturę burmistrz czy też starosta, żołnierze AK przejmowali odpowiedzialność za porządek. Wywieszano biało-czerwone flagi. Czarne orły ze swastykami spadały na bruk wśród powszechnego entuzjazmu. Wrogie godło zastępował biały orzeł. Przedstawiciel Delegatury witał wkraczających Sowietów jako sojuszników. Dowódcy frontowych jednostek Armii Czerwonej często bratali się z polskimi gospodarzami. Pomimo wojennych warunków nie dokonywano tych powitań przy pustym stole. Można było uwierzyć, że Sowieci nie są tacy straszni. Jednak jednostki frontowe ruszały dale w ślad za Niemcami, a do wyzwolonych miejscowości przybywali agenci NKWD, aresztowali reprezentantów Delegatury i oficerów AK. Zwykłych akowców w najlepszym wypadku rozbrajano i zmuszania do wstąpienia do berlinowskiej armii. Wtedy pojawiali się wysłannicy PKWN. Biało-czerwone flagi pozostawały, za to orzeł tracił koronę. W publicznych miejscach przyklejano plakaty z „Manifestem" lubelskiego komitetu.

Plan „Burza" zakończył się fiaskiem. Nie mógł zapobiec przejmowaniu władzy przez komunistów. Był też ostro krytykowany przez AK-owców. Twierdzono, że ujawnił i wydał w ręce NKWD większość terenowych reprezentantów Delegatury i najlepszych kadr Armii Krajowej. Zwolennicy planu „Burza" odpowiadali, że akcja dowodnie pokazała, iż komuniści nie obejmowali władzy na terenie „niczyim". Musieli polski aparat państwowy nie tyle tworzyć, co niszczyć – i dopiero później organizować nową władzę pod osłoną obcej siły.

2. Wstęp – powstanie warszawskie.

Decyzja o powstaniu dojrzewała w Warszawie w straszliwym napięciu. Kierownictwo Polski podziemnej zdawało sobie sprawę, że zbyt wczesne uderzenie pozwoli Niemcom zgnieść powstanie, zbyt późne zaś – pozbawi legalne władze Rzeczpospolitej Polskiej wpływu na bieg wypadków. Część KG AG z generałem Pełczyńskim i generałem Okulickim oraz komendant okręgu stołecznego Armii Krajowej płk Antoni Monter – Chruściel parli do walki, płk Janusz Sęk – Bokszczanin był bardziej ostrożny sądząc, że należy dążyć do jakiegoś porozumienia z Rosjanami. Generał Bór – Komorowski jeszcze się wahał. W przeddzień decyzji spotkał się z kurierem Janem Nowakiem – Jeziorańskim, który znając dwuznaczne stanowisko Zachodu był przerażony planem powstania. W dniu 31 VII rano nastąpiło w Warszawie spotkanie Komendanta Głównego Armii Krajowej z komisją Główną Rządu Jedności Narodowej. Generał „Bór" zracjonalizował wyniki rozpoznania wojsk radzieckich na Grochowie. Ostateczna decyzję o podjęciu walki powierzono jemu i delegatowi Jankowskiemu. Tegoż dnia o godzinie 18:00 wysłuchali oni meldunku płk Chruściela o zaobserwowaniu czołgów radzieckich na Pradze i postanowili rozpocząć powstanie Warszawskie 1 VIII 1944 r. o godzinie 17:0039.

3. Ocena powstania warszawskiego

Przy podjęciu decyzji o powstaniu nie wzięto jednak właściwie pod uwagę stanu sprawy polskiej w obozie alianckim, a zwłaszcza ustaleń konferencji teherańskiej i negatywnego w zasadzie stanowiska głównego sztabu alianckiego w kwestii włączenia powstania w plany aliantów zachodnich. W kraju początkowo nie znano tych faktów, ale stopniowo dowiadywał się o nich rząd emigracyjny RP. Po przylocie do Polski gen. Okulickiego w maju 1944 r. stanowisko Zachodu poznało i dowództwo krajowe. Było jasne, że sojusznik sojuszników Polski był jej wrogiem, a alianci nie uczynią wiele, by jej pomóc. Powstanie Warszawskie miało być zatem głównie manifestacją polityczną, spektakularnym aktem rozpaczy, który miał wstrząsnąć sumieniem świata. Takie znaczenie powstania rząd londyński niewątpliwie przeceniał. Należy pamiętać, że bez powstania polskie siły niepodległościowe zginęłyby i tak w czeluściach Rosji jako „współpracownicy Hitlera". Sytuacja była właściwie bez wyjścia, a kierownictwo Polski Podziemnej szło do walki gotowe na śmierć lub aresztowanie przez Rosjan. Fabryka Kamlera, w której organizowano redutę dowództwa, miała być ostatnim bastionem obrony niepodległości widocznym dla oczu świata.

Reakcja aliantów zachodnich na powstanie była dwuznaczna. Prasa angielska i BBC milczały na ten temat. Rząd brytyjski zwlekał z uznaniem Armii Krajowej za armię sojuszniczą, co kosztowało życie tysiące żołnierzy Polski Podziemnej rozstrzeliwanych tymczasem w Warszawie przez hitlerowców. Przez cały sierpień alianci zachodni nie zdobyli się na żadne oświadczenie w sprawie powstania, uzgadniając najdrobniejsze szczegóły ze Stalinem.

Przez cały czas powstania rząd RP w Londynie i władze krajowe wzywały aliantów do udzielenia pomocy walczącej Warszawie. Rząd Jedności Narodowej wydał apel do narodów sprzymierzonych stwierdzających, że powstanie nie otrzymało znaczącego wsparcia z Zachodu, a żadnego od ZSRR. Nadludzkie wysiłki czyniły dla uzyskania tej pomocy wojskowe i cywilne władze polskie w Londynie. Alianci zachodni zwlekali jednak ze zrzutami. Instrukcja Churchila z 3 VIII uzależniła je od „wykonalności technicznej". Pierwsze zrzuty miały miejsce pod Warszawą w nocy z 4-5 VIII. Lecz duże straty wśród lotników polskich i brytyjskich spowodowały wstrzymanie akcji przez Anglików. Odtąd kontynuowano z rzadka, głównie z siłami polskich ochotników i z małymi efektami 14 VIII rząd brytyjski oświadczył, że wobec braku uzgodnienia planów powstańczych nie mógł przygotować współdziałania. Było to nieprawdą, bowiem Anglicy otrzymywali systematyczne raporty o realizacji akcji „Burza" i przygotowaniach do powstania. Minęło też ponad cztery tygodnie, zanim Anglicy i Amerykanie uzgodnili 30 VIII formułę przyznającą, że Armia Krajowa stanowi integralną część Polskich Sił Zbrojnych i że wszelkie akty represji w stosunku do jej żołnierzy są pogwałceniem praw wojny. Alianci zachodni traktowali sojusznika polskiego w sposób urągający wkładowi Polski w działania wojenne. Zrodziło to zrozumiałe rozgoryczenie Wodza Naczelnego gen. Sosnowskiego, który w rozkazie z 1 IX 1944r., w piątą rocznicę wybuchu wojny, mówił o „samotności kampanii wrześniowej" i „samotności obecnej bitwy o Warszawę". Wspominając utratę 27 samolotów nad Warszawą, nie ważącą wcale w ogromnej masie sprzętu alianckiego, zaznaczył, że tylko w bitwie o Anglię lotnicy polscy ponieśli ponad 40% strat. W dwa tygodnie później Brytyjczycy zażądali ustąpienia Sosnowskiego, który rzekomo „obraził" Wielka Brytanię, a którego przy okazji chcieli wyeliminować jako przeszkodę na drodze do porozumienia między rządem Rzeczpospolitej Polskiej i Stalinem.

Rosnącą niechęć Anglików do kłopotliwego sojusznika polskiego przewyższał w swej perfidii Stalin. Gdy alianci zachodni zwrócili się doń o zgodę na lądowanie niosących Warszawie pomoc samolotów alianckich na lotniskach polowych po radzieckiej stronie frontu, kilkadziesiąt kilometrów od stolicy, co umożliwiałoby zabieranie większych partii broni zamiast paliwa na drogę powrotną, Stalin odmówił zapowiadając internowanie lądujących załóg.

Przez cały wrzesień pogarszała się nie tylko sytuacja wojskowa, ale i warunki życia w mieście. Pomimo bohaterskich wysiłków i wielkich ofiar ludności cywilnej niepokonaną plagą były pożary. Po unieruchomieniu przez Niemców filtrów dawni funkcjonariusze wodociągów otworzyli kilkadziesiąt studni, ale wody brakowało coraz dotkliwiej. Szerzył się głód, gdyż w stolicy nie było większych zapasów żywności. Pod koniec walk jedynym pożywieniem żołnierzy i ludności cywilnej była rozgotowana pszenica i jęczmień. Elektryczności dostarczano dość długo, ale po zbombardowaniu elektrowni warszawskiej i zdobyciu Powiśla przez Niemców pozostały jedynie akumulatory ładowane silnikami samochodowymi. Znakomicie działała służba zdrowia. Mimo upalnego lata, braku wody i mydła, otwartych ustępów i rozkładających się w ruinach ciał poległych uniknięto epidemii. Na ulicach i placach stale przybywało grobów. Mimo to morale walczącej Warszawy były wspaniałe; otuchę podtrzymywano do końca modlitwą, pieśnią i lekturą wolnej prasy. Powstanie przyniosło niezliczone wzruszające przykłady bohaterstwa i wspólnoty w obliczu śmierci. Choć sytuacja stawała się z dnia na dzień bardziej beznadziejna, a ludność cywilna z rosnącym trudem znosiła te warunki, solidarność w oporze przeważała.

W ostatnich dniach września położenie wojsk powstańczych i ludności stolicy, pozbawionych wody, żywności, prądu i dachu nad głową, stało się katastrofalne. Rozpoczęły się pertraktacje kapitulacyjne.

4. Podsumowanie i ocena pracy

Pozostały długie aleje na powązkowskim cmentarzu, gdzie na brzozowych krzyżach widnieją tabliczki z imionami poległych żołnierzy, liczących w chwili śmierci za ojczyzną nieraz tylko po kilkanaście lat. Zostały też ruiny, które następne pokolenie musiało mozolnie odbudowywać. Cóż w zamian? W zamian utrwalił się pamięć oporu tak przeciw hitlerowskiemu okupantowi, jak i przeciw wprowadzaniu rządów komunistycznych. Została też przestroga przed czynami powstańczymi bez szans powodzenia. Kryzys w Polsce z 1981 roku, gdzie emocje doszły do szczytu, a jednak przywódcy walczącego o wolność narodu zachowali zimną krew. Polacy odzyskali wówczas niepodległość bez użycia broni i nie zapłacili za nią tysiącami nowych grobów. Zaskakuje to wszystkich, którzy mają Polaków za nieuleczalnych romantyków. Może zawdzięczamy tę przemianę nauce płynącej z doświadczeń warszawskiego powstania?

Choć można spierać się o słuszność tej decyzji, należy mieć zrozumienie i głęboki szacunek dla generała „Bora". Dziś oskarżają go tysiące grobów, gdyby zaś powstania nie zainicjował, oskarżyliby go historycy o grzech zaniechania, wyliczając stracone szanse. Generał „Bór" znalazł się w sytuacji z antycznej tragedii, gdzie każda decyzja ma przemożne racje i każda sprowadza klęskę na bohaterów dramatu.

Polskie straty podczas powstanie były niewspółmiernie większe od strat niemieckich. Nie były to jednak ofiary zupełnie daremne. Stalin przekonał się, że bolszewizacja Polaków, zdolnych w obronie niepodległości do każdego szaleństwa, nie pójdzie łatwo. Tym samych w jakimś stopniu powściągnąć musiał o uczynieniu z Polski republiki radzieckiej. O ile latem otwierała się przed Stalinem szansa na podbój całej Rzeszy, to teraz nie mógł już na to liczyć. Powstanie nie tylko uratowało od bolszewizacji zachodnią część Niemiec, ale i przez to uchroniło Polskę od losu kadłubowej republiki zgniecionej przez Rosję i czerwone Niemcy. Cena, jaką zapłacił naród polski w powstaniu, była straszna, lecz bez tej ofiary los byłby z pewnością gorszy. Bezczynność Armii Krajowej w chwili wejścia armii radzieckiej wzmocniłyby późniejszą oszczerczą propagandę radziecką o rzekomym współdziałaniu polskiej armii podziemnej z okupantem i pozwoliłaby zniszczyć setki tysięcy jej członków bez najmniejszego rozgłosu w świecie. Bierne oddanie się w niewolę radziecką wytworzyć mogło w społeczeństwie polskim kryzys moralny nie mniej bolesny od kompleksu klęski. Powstanie „zapaliło w ciemności płomień", który mogły podsycić przyszłe pokolenia. W 1944 r. wydawało się, iż decyzję o powstaniu należy potępić. Z perspektywy czasu nie wiadomo jednak, czy był to „grób", czy raczej „kołysanka" narodu.

5. Moja ocena

Powstanie warszawskie nie było jednym z czołowych osiągnięć Rzeczypospolitej. Polska nie miała warunków do wyzwolenia Warszawy spod rąk okupanta. Składało się na to wiele faktów. Między innymi źle przygotowana i słabo wyposażona armia „podziemia", mała liczba wojska w stosunku do dyktatora, brak zorganizowania, pomocy innych państw Europy. Mimo tego, że na początku Niemcy, a i potem ZSRR miały wielu przeciwników, nikt nie pomógł nam w odzyskaniu niepodległości i zduszeniu mocy wroga. Wiele słusznych wątpliwości, co do przebiegu działania powstania miał generał Tadeusz „Bór" Komorowski, lecz zbyt późno wydał rozkaz zaprzestania jakichkolwiek poczynań. W powstaniu zginęło mnóstwo żołnierzy, lecz jeszcze więcej cywilów. Czy warto było? Wiadomo jednak, iż mimo nie osiągnięto wybranych celów powstania, Ci wszyscy ludzie zginęli w obronie niepodległości i honoru swojego kraju. Czy oni uważali, że warto było? Wydaje mi się, że zrobiliby to jeszcze raz, żeby Polska była wolnym i bezpiecznym krajem. Prawdziwi patrioci. Widocznie musiała polać się ludzka krew, aby Rzeczpospolita była wolna. Abyśmy my mogli żyć bez obawy, że tej wolności możemy nie mieć. Wszystko, co działo się w przeszłości, ma wpływ na teraźniejszość. Tak samo jak teraźniejszość ma wpływ na przyszłość. Dlatego uważam, że chociaż nie osiągnęliśmy w powstaniu warszawskim tego, czego chcieliśmy, było to słuszne posunięcie. Choć może w nieodpowiednim czasie i bez odpowiedniego przygotowania, ale w końcu trzeba było zapłacić jakąś cenę za wolność. Czy nie była ona za wysoka? Myślę, że była. Można było ją zmniejszyć, ale wtedy nie to się liczyło. Wtedy liczyła się wolność Rzeczpospolitej.
Box reklamowy - zainteresowany?
Dodaj ściąge »

Komentarze

Blanka:) 15 października 2009, z IP: 83.7.189.48     Zgłoś komentarz do skasowania
zgadzam się:)praca doskonała, szczególnie podobała mi się ocena powstania. dziękuje i pozdrawiam:)
hello kitty 12 marca 2009, z IP: 83.7.123.192     Zgłoś komentarz do skasowania
swietna praca Bardzo dziekuje za pomoc Pozdrawiam:)
ticket 16 lutego 2009, z IP: 83.11.185.80     Zgłoś komentarz do skasowania
praca dobra, ale ja i tak uważam, że powstanie przyniosło więcej korzyści niż się co niektórym wydaje. lepiej
ginąć z bronią w ręku zabijając kilku wrogów niz cicho w lesie kopiąc wcześniej dla siebie dół bądź iśc
potulnie jak baranek an rzeź do pieca.
gnik 27 kwietnia 2008, z IP: 213.92.178.43     Zgłoś komentarz do skasowania
dobra praca pomogla mi do pracy maturalnej gratuluje!!!!!
agulek:-) 31 marca 2008, z IP: 89.171.20.200     Zgłoś komentarz do skasowania
hej super praca jestem pod wrazeniem mi sie przygała i jestem bardzio zadowolona dzieki za pomoc..:)
martuśka 25 marca 2008, z IP: 77.112.62.187     Zgłoś komentarz do skasowania
jestem pod wrazeniem, naprawde ;)dziękuje za pomoc ;)
Użytkownik publikuje komentarze i opinie wyłącznie na własną odpowiedzialność. Właściciel Serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez użytkowników na łamach Serwisu.
Czas generowania strony: 0.0264 sekund.