“Antygona”, “Odprawa posłów greckich”, “Makbet”, jako lekcja sprawujących władzę.

Dodał: ~gość
Data dodania: 27 czerwca 2001
Średnia ocen: 3,1
Oceń: (dno)  0     1     2     3     4     5     6  (super)

» Skomentuj prace
» Zgłoś naruszenie regulaminu / plagiat


"Gdy nie ma umiejętnego kierownictwa, naród upada (…)"

(Przysłów 11:14 Bw).

Te niezwykle trafne spostrzeżenie zanotowano w jednej z ksiąg biblijnych,
której spisywanie ukończono ok. 717 roku p.n.e. Minione wieki tylko
potwierdziły ich ponadczasową wartość, także na przykładzie naszego kraju zanim
zniknął on z mapy Europy.

Takiego pokazu chciwości, samolubstwa, braku wyobraźni i dbania przede
wszystkim o prywatę, jakiego udzieliła polska "demokracja" szlachecka, próżno
by szukać na świecie. I niestety, spowodowało to upadek, niewolę i cierpienia
całego narodu, nie tylko tych którzy do tego doprowadzili. Historia ta jednak,
nie świadczy bynajmniej tylko o szkodliwości władzy, raczej uwypukla
odpowiedzialność jaka spoczywa na rządzących i dalekosiężne skutki
podejmowanych przez nich decyzji.



Dlatego władza i zwierzchność to temat który często znajdował zainteresowanie u
pisarzy i poetów różnych epok. Literatura prezentuje różne formy władzy i
próbuje poddać je ocenie przedstawiając następstwa przedsięwzięć panujących.
Takie utwory są jak gdyby lekcją dla dzierżących władzę, uprzedzając ich przed
możliwymi konsekwencjami ich działań.

Należy do ich grona tragedia starożytnego pisarza, Sofoklesa pt. "Antygona".
Jest to niezwykłe dzieło, przedstawiające między innymi dylematy króla Teb,
Kreona, pragnącego zapisać się w historii jako rozumny, sprawiedliwy i
stanowczy władca. Rzeczywiście są to godne podziwu i pożądane cechy u
panującego, ale jak wiele innych pozytywnych rzeczy, w nadmiarze i przy braku
zrównoważenia spowodują więcej szkód niż przyniosą pożytku, tak i dążenie za
wszelką cenę nawet do pochlebnych celów w końcu wyrządza wiele krzywd.



Dopiero sytuacja kryzysowa, konfliktowa odsłania rzeczywiste motywy człowieka.
I tak stało się w przypadku Kreona, konflikt w który się uwikłał obnażył jego
sposób myślenia, pobudki jakimi się kierował, zgodnie z jego własną
wypowiedzią:

"Trudno jest duszę przeniknąć człowieka,

Jego zamysły i pragnienia, zanim

On ich na szerszym nie odsłoni polu."

(161-163)



"Pole" na którym Kreon dał się poznać powstało tuż po jego ponownym (i
prawowitym) wstąpieniu na tron tebański. Wtedy to, już po śmierci synów Edypa i
odparciu najeźdźców, Kreon wydaje zarządzenie by uczcić obrońcę miasta i swego
poprzednika Eteokla uroczystym pogrzebem, natomiast jego brata Polinika
zniesławić odmawiając mu nawet przykrycia jego ciała ziemią, pozostawiając je
na łup padlinożercom.

Przyglądając się tej sytuacji trudno jest odmówić królowi słuszności. Polinik
swoim działaniem dowiódł chciwego pragnienia zdobycia władzy i idącego w parze
z tym egoizmu. Gotów był dla osiągnięcia celu poświęcić życie mieszkańców Teb,
czym dał dowód że nie byłby dobrym władcą, to znaczy takim który za wyższe od
własnych korzyści, uznawałby dobro swych poddanych, a fakt że miał prawo do
panowania w Tebach ma tym momencie jedynie drugorzędne znaczenie. O jego
samolubnej postawie świadczą poniższe słowa:

"Naszedł z wygnania i ognia pożogą

Zamierzał zniszczyć, i swoich rodaków

Krwią się napoić, a w pęta wziąć drugich"

Trudno się zatem dziwić że Kreon pragnął ukarać nieżyjącego już Polinika i
pokazać ludowi różnicę między obrońcą a najeźdźcą, by tak ostrzec ewentualnych
buntowników. Wybrał jedynie niewłaściwy sposób. W wyniku tego uniemożliwił
rodzinie zmarłego wywiązanie się z obowiązków pogrzebowych, przez co także
uniknęliby pogwałcenia praw boskich. Przez nierozsądne, wydane pod wpływem
chwili i wzburzonych emocji prawo, postawił siostry Polinika w trudnej, wręcz
tragicznej sytuacji. Antygona i Ismena musiały wybierać między przestrzeganiem
praw boskich i ludzkich, z tym że jeden wybór wykluczał drugi, a niedopełnienie
któregokolwiek z nich narażał je na przykre konsekwencje, w żaden sposób przez
nie niezawinione.



Kreon z pewnością także musiał zdobyć się na wysiłek by stłumić naturalne,
rodzinne uczucia, zarówno do dzieci swej siostry, jak i do swego syna. Musiał
pogodzić rolę ojca i wuja z postawą ich zwierzchnika i władcy narodu. Słusznie
zauważył że:

"(…) jeśli wśród rodziny

Nie będzie ładu jak obcych poskromię?

Bo kto w swym domu potrafi się rządzić,

Ten sterem państwa pokieruje dobrze"

To prawda że zdolność pokierowania własnym domem świadczy o przydatności
takiego człowieka do zarządzania zbiorowością, i nie tylko Sofokles to
zauważył, podobną myśl można znaleźć w innym starożytnym dziele, w Biblii (1
Tymoteusza 3:4,5). Jednak nie to spowodowało powstałe trudności.


Przyczyną późniejszej tragedii była nieustępliwość Kreona, tym bardziej
niezrozumiała, że jak się wydaje, tylko on był przekonany o słuszności swego
niewzruszonego stanowiska, co jest już samo w sobie alarmujące. Taka postawa u
władcy zdecydowanie kieruje go w stronę tyranii, czego nie zdołało się ustrzec
wielu panujących zarówno w dziejach starożytnych jak i w erze nowożytnej.

Wiele światła rzuca na ten problem rozmowa Hajmona z ojcem. Wykazuje on, że
poddani nie mają odwagi przedstawić królowi swojego stanowiska, oraz że
współczują Antygonie i nie zgadzają się z wyrokiem Kreona. To rozgniewało
władcę który w trakcie dalszej rozmowy odsłania co znalazło siedlisko w jego
sercu. Okazało się bowiem że Kreon nie liczy się z opinią tebian, a podległe
sobie państwo uważa za własność która ma jemu służyć.

W konsekwencji postawa taka doprowadziła do śmierci trzech osób, w tym żony i
syna Kreona. Co prawda król zrozumiał swój błąd, lecz niestety było już za
późno by go naprawić. Nieszczęsny władca pozostał sam z wyrzutami sumienia
cierpiąc męki samooceny, zapewne do końca swoich dni żałując własnej
nieugiętości.

Tak więc dążenie do szlachetnego celu by dbać o dobro poddanych i zapobiec
buntom samolubnych jednostek wyrządziło wiele zła, gdyż w egzekwowaniu swego
nakazu brat Jokasty okazał słabość ulegając własnej dumie i pysze, za wszelką
cenę pielęgnując swój wizerunek nieomylnego króla. Do tego stopnia, że stał się
głuchy na argumenty i prośby zrozpaczonego syna, obronę Antygony a nawet wolę
ludu.

W swej tragedii Sofokles zawarł ważną przestrogę dla panujących, wykazał że
nieustępliwość, pycha i przekonanie o własnej nieomylności zawsze będzie
prowadzić do przykrych konsekwencji nie tylko dla poddanych ale i dla samego
władcy. Jak napisał:

"Bo kto jedynie sam sobie zawierzy,

Na swojej mowie polega i duszy,



Gdy go odsłonią pustym się okaże.

(…) jak drzewo,



Które się nagnie, zachowa konary,

A zbyt oporne z korzeniami runie."



Wspomniałem wcześniej że temat władzy był często poruszany przez twórców dzieł
literackich różnych epok, doskonałym przykładem tego jest znacznie młodszy niż
"Antygona" utwór autorstwa wybitnego humanisty Jana Kochanowskiego, "Odprawa
posłów greckich".



Jest to szczególny przykład literatury polskiego renesansu, który wręcz można
by nazwać "proroczym", gdyż ostrzegał Polskę przed skutkami działań
nieodpowiedzialnych przedstawicieli władzy, i przewidział nadchodzące, niezbyt
już odległe wydarzenia.

Poeta niezwykle trafnie zaprezentował w nim postawy widoczne na ówczesnej
scenie politycznej naszego kraju. Posłużył się do tego pewnym drobnym wątkiem
mitologicznym dotyczącym sytuacji powstałej w Troi po porwaniu Heleny, żony
Menelaosa króla greckiego, a tuż przed jego wyprawą wojenną na to właśnie
miasto. Wiemy że ta wyprawa zakończyła się sukcesem Greków i klęską Trojan.
Istotny jest tutaj fakt że właśnie ten krótki epizod opisany przez
Kochanowskiego, a mianowicie przyjęcie posłów greckich i udzielenie odpowiedzi
na ich poselstwo, zadecydowały o zagładzie Troi i śmierci jej mieszkańców.

Co do tego doprowadziło? Odpowiedź na to pytanie to jakby kolejna lekcja dla
panujących.



Niewątpliwie największą odpowiedzialnością obarczył się król Troi, Priam. Mógł
zapobiec wojnie podejmując stanowczą decyzję o zwrocie Heleny, tym bardziej że
przemawiała za tym zarówno sprawiedliwość, rozsądek jak i dobro poddanych.
Niestety był zbyt słaby, i gdy stanął przed wyborem: dobro państwa czy
zachcianki syna, nie był w stanie podjąć decyzji i pozostawił rozwikłanie
powstałego problemu innym. Jakże różnił się w tym od Kreona!

Nie chciał się narazić synowi i zapomniał o ciążącej na nim odpowiedzialności.
Za tą słabość zapłacił nie tylko on ale i jego poddani.

Oczywiście nie cała wina spada na Priama. Nieszczęściu mogli jeszcze zapobiec
posłowie którzy w ostateczności zadecydowali o odprawieniu posłów greckich z
niczym. Warto jednak zauważyć że ich werdykt nie oparł się na zdrowym rozsądku
i trzeźwej ocenie sytuacji, lecz poparcie w tej kwestii sprzedali Aleksandrowi
który hojnie ich obdarował, natomiast nieliczne głosy dramatycznych ostrzeżeń
przed wiszącą nad narodem klęską zostały skutecznie zagłuszone przez tłum
chciwych krzykaczy.

Tak więc słaby król i sprzedajni posłowie doprowadzili do zagłady państwa. Dali
w ten sposób dowody nie tylko krańcowego egoizmu i chciwości, ale i
ekstremalnej głupoty i krótkowzroczności.

Zwrócił na to uwagę Antenor, jeden z nielicznych oddanych bezinteresownie swej
ojczyźnie:



"Lecz i to człowiek małego baczenia,

Który na zgubę rzeczypospolitej

Podarki bierze, jakoby sam tylko



W cale miał zostać, kiedy wszystko zginie."

Doprawdy, niezwykle dziwi łapczywe rzucanie się na przekupne dary, będące w
istocie wyrokiem także na tych którzy je przyjmują. Jest to tym bardziej
zastanawiające że przykłady takich postaw przedstawia nie tylko fikcja
literacka lecz jakże często i historia.

W jednej z pieśni chóru rozpoczynającą się słowami "Wy którzy pospolitą rzeczą
władacie…", pisarz zawarł niemal całą esencję przesłania dla ludzi sprawujących
zwierzchnictwo nad innymi.

Przedstawia tam nie tylko konieczność ustalenia właściwej hierarchii wartości
przez rządzących, to znaczy stawiania dobra ogółu ponad prywatę, lecz ponownie
uwypukla zdolność władzy zarówno do umacniania jak i do zagłady całych narodów.

Jan Kochanowski dostrzegając zagrożenie pojawiające się nad XVI-wieczną Polską,
usiłował w ten sposób przesłać do serc i umysłów Polaków przestrogę, że nie
przetrwa żadne państwo, w którym jego obywatele będą stawiali własny interes
ponad dobro ogółu. Jego głos był jak głos Antenora, rozsądny, trzeźwy,
bezstronny i pełny troski o ojczyznę, szkoda tylko że zarazem należący do
mniejszości.

Monolog Ulissesa, posła greckiego brzmi jak echo ponurej przepowiedni Kasandry
zapowiadającej bliską już zagładę "nierządnego królestwa". Zdumiewa trafność
tych słów, niedługo trzeba było czekać by i o saskiej Polsce zaczęto mówić że
"nierządem stoi". Skutki tego ujawniły się w całej rozciągłości już w XVIII
wieku, kiedy to Polska podzieliła los starożytnej Troi i stopniowo zniknęła
zajęta przez państwa ościenne.

Wartościowa lekcja dla rządzących zawarta w "Odprawie posłów greckich", okazała
się głosem wołającym na pustyni - pozostała bez echa.





Zagadnienie władzy stało się także głównym wątkiem innego wyjątkowego dzieła
literackiego, jakim jest niewątpliwie "Makbet" Wiliama Szekspira.

Szekspir przedstawia problematykę powyższego tematu z nieco innego punktu
widzenia, mianowicie ukazuje konsekwencje niepohamowanej żądzy panowania i
zaszczytów. Tytułowy bohater w przeciwieństwie do Kreona i Priama bezprawnie
zagarnął tron mordując prawowitego władcę, i właśnie ten czyn zmienił całe jego
życie oraz uruchomił lawinę następujących po sobie wydarzeń które w
konsekwencji zniszczyły jego samego.

Jednak w tym przypadku jest to owoc świadomego wyboru, niezależnego od klątw (w
odróżnieniu od rodu Labdakidów) czy przepowiedni, mimo że takie elementy
pojawiają się w historii Makbeta. Wódz ten został zaślepiony ambicją,
pragnieniem górowania nad innymi i wspięcia się na szczyty hierarchii
państwowej. Nie pomogły początkowe dylematy moralne będące wynikiem jeszcze
działającego sumienia, zdecydował się na haniebny czyn by sięgnąć po koronę,
ale na ołtarzu zaspakajanych ambicji złożył wszystko co posiadał cennego:
przyjaciół, szczerą życzliwość króla, podziw swych żołnierzy, sławę walecznego
i wiernego wodza, a nawet kochającą żonę i - jak się później okazało - siebie
samego. Czy było warto?

Czy to co zyskał, choć w części było warte takiej zapłaty?

Zrezygnował z wartościowego i satysfakcjonującego życia nie doceniając go.
Przyglądając się temu z boku łatwo to zauważyć, chociażby w jego własnych
wypowiedziach, rzekł: "Być tym, czym jestem, jest to niczym nie być".

Był w błędzie. Z chwilą targnięcia się na życie szkockiego władcy stał się
niewolnikiem tej zbrodni, stracił już możliwość kierowania swym życiem, jedynie
usiłował stawić czoła kolejnym następstwom swego czynu. Do tego stopnia
zdominowało to jego życie, że przeobraził się w tyrana zamiast w króla,
doświadczył że w parze ze zbrodniczością idzie bezwzględność w sprawowaniu
władzy. Stał się ostrzeżeniem, przestrogą dla tych którzy za pomocą przestępstw
pragnęliby zdobyć wysokie stanowiska. Zawsze tacy ludzie stają się niewolnikami
drogi jaką doszli do władzy.



Przykre jest to, że dopiero pod koniec swego życia Makbet dostrzegł ogromne
bogactwa które utracił, poświęcając je dla ułudy władzy sam zauważył:

"A to, co miało być dziełem starości:

Cześć, posłuszeństwo, miłość, grono wiernych

Sług i przyjaciół - wszystko to nie dla mnie.

Raczej przekleństwo, nienawiść, tym głębsza,

Że cicha, cześć ust, posługi służalców,

Którzy by radzi mię odbiec, lecz nie śmią."

Rzeczywiście, nawet pozostali mu żołnierze to jedynie najemnicy, a postawę sług
trafnie charakteryzuje cicha wypowiedź lekarza będącego na zamku Makbeta:

"Gdybym się za tę bramę raz wydostał

Sam diabeł by mnie zawrócić nie sprostał."



Zatem szkocka opowieść Wiliama Szekspira okazuje się, podobnie jak dwa
wcześniej omawiane utwory, kolejnym studium następstw wynikających z posiadania
i korzystania z władzy. Postacie przedstawione przez dramatopisarza, Dunkan i
Makbet uosabiają dobre i złe strony władzy: z jednej strony dbałość o lud i
szlachetne usposobienie władcy a z drugiej niepohamowana ambicja i tyrania.



Autor wykazuje w ten sposób że władza to jedynie narzędzie, które staje się
dobrym lub złym w zależności od tego jak zostanie użyte. Przedstawione trzy
dzieła literackie (podobnie jak wiele innych o tej tematyce) zawierają analizę
właśnie takiego zastosowania władzy. Kreon, Priam, posłowie trojańscy, Dunkan i
Makbet, to jak gdyby rzemieślnicy posługujący się tym samym narzędziem i w
zależności od swojej biegłości w "zawodzie" jak i od swej dobrej woli i cech
charakteru są w stanie uczynić ogrom dobra jak i morze krzywd.

Przykład "Antygony", "Odprawy posłów greckich" i "Makbeta" istotnie dowodzi że
literatura jest kopalnią wartościowej wiedzy na temat pozytywnych i negatywnych
efektów działalności panujących. Jednak nie poprzestaje na tym, przedstawia
bogactwo informacji o przyczynach, takich a nie innych skutków władzy. Jest to
coś niezwykle cennego, dlatego że umożliwia przewidywanie przykrych następstw
błędnych decyzji.

Niestety w ogromnej większości przypadków, takie lekcje i ostrzeżenia które
byłyby niezwykle przydatne nie tylko dawnym królom i władcom, ale i dzisiejszym
politykom, pozostają jedynie przedmiotem rozważań ludzi, znoszących z
konieczności przykre konsekwencje nadużywania władzy, czyli poddanych takiego
lub innego rządu.

Nie znam osobiście osób, będących na różnym szczeblu w hierarchii państwowej,
dla których priorytetem byłoby dobro społeczeństwa. Co gorsza, nie jestem w tej
opinii odosobniony. Jedna z gazet niemieckich (Stuttgarter Nachrichten) tak to
uzasadnia: "Zbyt wielu polityków troszczy się przede wszystkim o własne
interesy, a dopiero potem ewentualnie o sprawy wyborców".


Sami politycy zdają sobie sprawę w czym tkwi problem, jeden z nich przyznał: "W
życiu politycznym (…) panuje mnóstwo obłudy", zarazem wyjaśnił dlaczego: "Bez
niej nie uda się wstąpić na urząd ani się na nim utrzymać". Czyje to słowa?
Byłego prezydenta USA Richarda Nixona. Sądzę że wiedział co mówi, jeśli wziąć
pod uwagę skandale które doprowadziły do skrócenia jego kadencji.

Moim zdaniem ludzie dzierżący władzę, a odznaczający się pożądanymi cechami i
korzystającymi z lekcji dostarczanych zarówno przez literaturę jak i historię,
przypominają diamenty, są bowiem cenni ale rzadko spotykani. Może to banalne
porównanie, lecz oddaje istotę rzeczy, ponieważ osoby zabiegające o wysokie
stanowiska z czysto egoistycznych pobudek, są jak zwykłe kamienie - wszędzie
ich pełno.

Box reklamowy - zainteresowany?
Dodaj ściąge »

Komentarze

ann 17 września 2010, z IP: 95.48.34.252     Zgłoś komentarz do skasowania
jakie inne teksty z poza listy lektur można użyć? jakich tekstów użyć aby ukazać sposób kreacji więźnia i
określić funkcję tego motywu????
jar 11 kwietnia 2007, z IP: 83.175.191.52     Zgłoś komentarz do skasowania
za długi
jacek 11 kwietnia 2007, z IP: 83.175.191.52     Zgłoś komentarz do skasowania
dobry tekst, ale za długi dla mnie...
Użytkownik publikuje komentarze i opinie wyłącznie na własną odpowiedzialność. Właściciel Serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez użytkowników na łamach Serwisu.
Czas generowania strony: 0.0141 sekund.